Skocz do zawartości

tom_ek

Użytkownicy
  • Ilość treści

    149
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O tom_ek

  • Ranga
    F

Profile Information

  • Skąd jesteś?
    z Krosna
  • Zainteresowania
    Kaktusiarstwo

Ostatnio na profilu byli

645 wyświetleń profilu
  1. O Zebra G również niepochlebne opinie czytałem, ale własnych doświadczeń nie mam. Niedawno kupiłem Conklin Duragraph, lecz zwykły, bez fleksa (pióro jak pióro, stalówka - przyzwoita, ale nic więcej). Długo nosiłem się z zamiarem zakupu Duraflksa (zgadzam się, wygląda atrakcyjnie), ale mnie skutecznie zniechęciły liczne negatywne oceny jego stalówki (ponoć gorsza od Ahaba, ale to piszę jedynie na podstawie opinii poczytanych w internecie). Conklin sam sobie stalówek nie robi, ma je od Bocka, przypuszczam, że to samo tyczy się stalówek Durafleksów (no może sami "podcinają" skrzydełka, choć w to wątpię). I z tego co się orientuję, Conklin nie ma w "stałej ofercie" fleksów. Mało kto dziś je ma, prócz "producentów" typu FPR i Noodler's. Od dłuższego czasu piszę różnymi fleksami FPR, uważam te stalówki za brzydkie, ale godne polecenia zdecydowanie bardziej niż markowe stalówki wiodących producentów typu JoWo, Bock, Schmidt. O porównaniu z Pelikanami z lat 50. i 60. rozpisywać się nie będę, ale FPR-y wypadają w nim bardzo korzystnie (a niekiedy lub w pewnych aspektach nawet lepiej). Nie wiem jakim cudem, naprawdę trzeba się postarać, żeby po wpisaniu w najpopularniejszą w Polsce wyszukiwarkę nazwy producenta nie odnaleźć jego strony (wyświetla się jako pierwsza). Wybacz wyzłośliwianie się Gorz - odpisałem już w stosownym wątku
  2. Bo to indyjska stalówka (podobnie jak fleksy w Noodlersach), tylko marka amerykańska - Fountain Pen Revolution (na marginesie - zdjęcia na stronie producenta są kiepskiej jakości, poszukaj lepiej gdzieś w sieci). Zwykłe fleksy, choć potrafią dać szeroką kreskę, są stosunkowo twarde, gładkie lub nie tak bardzo, cieńsze lub nieco grubsze, słowem - brak tym stalówkom powtarzalności. Podobnie jak superfleksom, ale te są już mięciutkie i dają naprawdę szeroką krechę. Są droższe, ale te Ci właśnie polecam; miałem dwie (jedną sprzedałem, drugą popsułem, ale pewien specjalista się nią zajmie). W planach mam zakup kolejnych. Są to także, trzeba przyznać, niestety brzydkie stalówki. Ale, co najważniejsze - w większości trafiają się dopracowane, mniej lub bardziej miękkie, bardzo przyjemne w użyciu. W większości swoich piór mam stalówki FPR (zamieniam na nie również te, które produkuje JoWO czy BOCK, FPR-em pisze się przyjemniej). Wszystkie fleksy FPR są bardzo mokre.
  3. Stalówka FPR superflex - efekt porównywalny z dawnymi fleksami Pelikana (m.in. tymi pokazanymi w filmiku na YT), do tego miękkie, bywają gładkie. Jeśli je kupisz w tanim piórze FPR, to z wysyłką w budżecie się łatwo zmieścisz i na przyzwoity atrament zostanie.
  4. Marecki, jestem niemal pewny, że właśnie o to idzie, niestety to częsta u nas praktyka. Rozumiem po części producenta - bo kto dziś pisze piórem i po co się starać dla tych nielicznych. Dziś modny jest "vintage" i tę cechę zeszyty "Ziemi Obiecanej" mają. A niechby jeszcze dołączyli do nazwy zeszytu albo do stopki magiczne słowo "manufaktura/kraftowy", to i cenę mogliby wywindować co najmniej dwukrotnie Zeszyt mimo wszystko sobie zostawię, dla jako takich testów atramentowych.
  5. Dziś nie pisałem, ale w ostatnich dniach głównie tym:
  6. Conklin Duragraph. Kupiłem to pióro pod stalówkę FPR, liczyłem na takie wrażenia, jakie mam przy Kaigelu 316, zwłaszcza że to bardzo podobne pióra. Przeliczyłem się. Pióro jest leciutkie i takie "plastikowe", zaś Kaigelu to kawał piórska . Stalówka w rozmiarze F trafiła mi się przyzwoita, dość mokra i gładka (a internety mówią, że cienkie stalówki Conklina są na ogół suche i drapią). Mimo wszystko z zakupu jestem zadowolony, podoba mi się ten niebiesiutki akryl - w rzeczywistości jest nieco jaśniejsze i wygląda lepiej niż na zdjęciach (a po przeszczepie stalówki wybornie pisze).
  7. Zeszyt kupiłem, popisałem w nim, pora na parę refleksji. Zeszyt bardzo fajny: podoba mi się liniatura (szara, nie niebieska), z miejscem na nagłówek i stopkę, rozkłada się rzeczywiście na płasko, wystarczająco sztywna okładka, grzbiet oklejony czarna tkaniną. Wygląda jak zeszyt sprzed lat, co lubię. Format też mi odpowiada, bo wolę B5 od A4. Brakuje tasiemki i kieszeni wklejonej w okładkę. Papier - kiepski. Do Rhodii mu jednak daleko, ale może taki egzemplarz mi się trafił. Jest dość chłonny, przez co cieniowanie znika, barwy atramentów lekko blakną, do tego wyraźnie strzępią (choć niektóre atramenty radzą sobie na nim zaskakująco dobrze, co dziwne, potrafi jako tako utrzymać w ryzach kapryśny i strzępiący nawet na najlepszych papierach R&K Solferino). I wreszcie te kartki MOCNO przebijają (co mi niespecjalnie przeszkadza, bo zazwyczaj piszę jednostronnie, ale na tym papierze kleksy przebijają dwie strony!). Do tego papier jest delikatniuchny - po tym, jak zapisałem parę linijek, ręką suchą, nie spoconą, kartka powyginała się. Po zamknięciu zeszytu i upływie dłuższego czasu prostuje się, ale nie tego się spodziewałem po zeszycie w tej cenie. NIE POLECAM. Parę zdjęć: Kartka po pisaniu: Przebijanie: Dla porównania (te same pióra i atramenty) zeszyt TOP 2000 - kupiony parę lat temu za parę złotych w jakiejś księgarni, papier zadziwiająco dobry, nawet bardzo dobry, dopiero na nim atrament Solferino pokazał, że jednak potrafi cieniować: ZIEMIA OBIECANA (po lewej) i TOP 2000 (po prawej): O niebo lepszy jest też jakiś chińczyk z Biedronki, kupiony za połowę ceny tej naszej obiecanej ziemi (ma też tasiemkę i kieszeń):
  8. PS. Co ciekawe, atrament Kaweco Palm Green nijak nie chce współpracować z piórami Kaweco. Kalafiory, wylewanie lub przeciwnie - nie płynie. W innych piórach sprawuje się dobrze. Słowem: Kaweko - sreko, ot co.
  9. Kaweco szerokim łukiem omijaj. Tak radzę, choć mam dwa. Na popularne Kaweco Sport szkoda słów, bo to pióro pokroju Platinum Preppy, tyle że parę razy droższe i parę razy gorsze. Podobnie z Kaweco Dia 2 - ładne, dobrze wykonane, ale stalówka, przyjemność trzymania i pisania - o pomstę do nieba wołają (zwłaszcza przy tej cenie, ja dałem za nie blisko 400 zł).
  10. Z tym się zgadzam. Nie wiem jak toto pisze, ale wygląda brzydko, łeee...
  11. Ja również dwie poproszę i dziękuję.
  12. Oj, nie doczytałem, że to z Japonii. Ja mam doświadczenia (w sumie całkiem niezłe) z przesyłkami z USA. Zamawiałem stamtąd już blisko 10 razy, celnicy tylko raz capnęli przesyłkę - pierwszą. Na poczcie odebrałem wpierw list z poleceniem zapłaty cła (kilkanaście zł) i podatku (tu już było sporo, bo 20%, albo nawet więcej - od całej transakcji, a więc od ceny kupionego towaru i kosztów wysyłki). Na przekazanie mi paczki po uiszczeniu przeze mnie myta Urząd Celny miał dwa tygodnie, i oczywiście te dwa tygodnie wykorzystał, wysłali ostatniego dnia. Boli nie tyle opłata, co czas oczekiwania - na lotnisku miesiąc, pół miesiąca w Przemyślu; a ze Stanów do Polski szło to parę dni. Sama zaś idea płacenia podatku od tego, co się kupiło za granicą (bo u nas kupić nie można, albo u nas droższe), to głupota.
  13. Póki co mam dwa atramenty Pana Roberta, w nieodległej przyszłości pojawią się kolejne. Ale ten czerwony jakoś mało królewski, blady, roźowy taki
  14. Niekoniecznie, czasem to oznacza, że po prostu dłużej poczekasz na przesyłkę; to taka forma usprawiedliwienia opieszałości lub braku odpowiedniej liczby pracowników. Tylko irytację, nic więcej nie wskórasz
  15. Mnie się też podoba . I choć preferuję raczej małe, lekkie pióra, to tymi bydlętami pisze się bardzo przyjemnie Dziś inna parka: - fakt, stalówka FPR brzydka, w przeciwieństwie do oryginalnej, ale też oryginalna do pięt jej nie dorasta jeśli idzie o właściwości piśmiennicze, tj. gładkość, miękkość, mokrość. I niejako dla kontrastu jakiś WingSung (klon Pilota 78g)
×
×
  • Utwórz nowe...