Skocz do zawartości

Vermis

Użytkownicy
  • Ilość treści

    586
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Vermis

  1. Idealnie szczelna to ta skuwka może nie jest, ale z innymi atramentami w tym konkretny piórze nie ma takich problemów. Stalówka M - Bock.
  2. No u mnie jest tragedia. Nawet jak 20min wcześniej pisałem, to potrafi nie zastartować. :/
  3. Vermis

    Ink samples

    Robisz shitstorm o te próbki, więc chyba zasadniczo masz z tym problem. Nie rozumiem, dlaczego dokładnie o tym i tylko o tym nie napiszesz do właściciela. Możesz to ująć np. tak: "Sklep jest w porządku, ale ten wpis w dziale z próbkami... można to nazwać marketngiem, minięciem się z prawdą, albo wprost kłamstwem, albo nieco łagodniej (tak sądzę) robieniem w konia. Żadne tłumaczenia ani chwyty erystyczne tego nie zmienią. Proszę coś z tym zrobić."
  4. Vermis

    Ink samples

    @tom_ek Jestem ciekawy - jak według Ciebie wygląda rezultat "oszustwa i robienia ludzi w konia"? Jakie żniwo zbiera sklep za pomocą tego podłego manewru? Z tego co widzę, to po prostu nie da się być oszukanym, bo nie pozwala na to mechanizm zakupu. Co najwyżej można napisać maila z pytaniem na darmo. W tym kontekście - to jest pierdoła i nie ma nad czym dywagować. Poza tym, jeżeli uważasz, że właściciel mija się z prawdą, kłamie, oszukuje i robi ludzi w konia... Znasz e-mail, napisz mu co o tym myślisz.
  5. Vermis

    Ink samples

    Uff... ale mi przysoliłeś. Aż mi w pięty poszło! Na szczęście po chwili doszedłem do siebie, wstałem z podłogi i uświadomiłem sobie, że ten na pozór błyskotliwy pocisk to tak na prawdę banalne wyrwanie zdania z kontekstu. Przecież wiesz, że miałem na myśli sprzedaż próbek w ogóle, a nie - podawanie szerszej oferty niż się ma i domniemane oszustwo. Sprawa jest dość prosta. Sprzedaż próbek się nie opłaca, ponieważ po pierwsze - trzeba otworzyć kałamarz, którego już nikt nie kupi i który zaczyna się szybciej starzeć, a po drugie - trzeba się bawić w przelewanie do ependorfek. Jeżeli ktoś to mimo wszystko robi, to nie ma co się go czepiać. Tym bardziej, że np. na f-pen atrament w formie próbek wychodzi taniej za 1ml niż w formie kałamarza (sic!). A ta nieszczęsna deklaracja na stronie... Myślę, że właściciel był na początku zbyt dużym optymistą i teraz ma kilka półek zawalonych otwartymi atramentami, dlatego nie chce dalej w to brnąć. Rzeczywiście, powinien zmienić ten tekst, ale też nie jest to powód do posądzania go o jakieś krętactwa.
  6. Nie chcę łapać za słówka, ale to jest dość ważne - nie powiedziałem, że bezkolizyjne użytkowanie jest proporcjonalne do ceny pióra, tylko do doświadczenia. W związku z tym na początku użytkowania można się spodziewać wypadków.Tylko tyle. A jeżeli chodzi o nawyki - mylisz rozwój motoryki z nabywaniem odruchów. Ja dla przykładu jak wyłączam silnik to od razu zaciągam ręczny. A jak odkładam pióro, to zawsze z zatkniętą skuwką, nigdy "gołe". Nawet na moment, nawet jak leży pewnie w szczelinie na środku zeszytu.
  7. @Abore Kolega widzę się trochę zagotował, więc postaram się sprawę wyjaśnić jeszcze raz, żeby temat nie zjechał na pobocze. Powiedziałem "praktycznie nieunikniony" w znaczeniu "prawie zawsze". Bazowałem na moich osobistych doświadczeniach oraz osób z otoczenia. Dyskusja na temat tego, czy "jeżeli zrobię rzecz X, to inna rzecz Y NIGDY się nie stanie" jest bezcelowa. Pewna jest śmierć i podatki. Co do innych rzeczy - możemy zmniejszać ryzyko i ewentualne straty. Dla mnie pierwsze pióro jest jak pierwszy samochód. Akceptujemy pewne uszkodzenia wynikające z tego, że wyrabiamy sobie odruchy, które później uruchamiamy podświadomie. Oczywiście można zapobiegać każdemu najmniejszemu wypadkowi ciągłym monitorowaniem wszystkiego. Tak się zachowują osoby o skłonnościach neurotycznych i nie jest to zdrowe.
  8. To jest kwestia którą dość często poruszałem przy okazji tematów w stylu "pierwsze pióro". Uważam, że w tej roli świetnie spełnia się chińczyk, bo jest tani i jak spadnie na stalówkę - to trudno. W początkowym okresie trzeba sobie wyrobić nawyki i niestety, wypadek jest praktycznie nieunikniony. Nawet jak spadnie na bok, to często pęka np. plastikowy wkład fiksujący sekcję w skuwce i nie da się ponownie "zatrzasnąć". Druga sprawa, że na początek lepiej mieć lekki przyrząd, bo w razie czego uderza o podłogę z mniejszą siłą.
  9. U mnie ostatecznie na biurku zamieszkały na stałe trzy chińczyki: Jinhao 250, X750 i 159. Są świetne.
  10. Diamine Macassar to moim zdaniem klasa. Rasowy brąz, taki w kolorze ciemnego drewna. Bez wpadania w bordo i tak samo w drugą stronę - bez tendencji do zgnilizny.
  11. Ciężko mówić o uogólnieniu, bo ja tylko opisałem własne doświadczenia, bez ekstrapolacji. Jeszcze uzupełniając - miałem do czynienia z papierami, które przy szybkim i delikatnym pisaniu nie przebijały ani trochę, jednak niestety w warunkach codziennego użytkowania wszystkie poległy. Nawet Oxfordy.
  12. Jeszcze nie spotkałem zeszytu, który stawiłby czoła mokrej stalówce ze średniej jakości atramentem (już nie mówiąc o tych słabych). Wszystko zostaje bezlitośnie przeżarte na drugą stronę.
  13. @Michał76 Te chińskie pióra tak mają, że czasami wada jest nie do skorygowania. Innym przykładem jest dość częsta przypadłość - krzywo nacięta stalówka. Spędziłem godziny na polerowania, prostowaniu, oglądaniu... Sprawdziłem wszystkie sposoby - ze zlewem, z pilniczniem do paznokci, z papierem, z kartonem... W końcu doszedłem do tego, że ziarno ma nierówne połówki i stalówka się po prostu po jednej stronie inaczej ugina. Nie do naprawy, a napociłem się przy tym niemiłosiernie.
  14. @Michał76 Kolego, ja już nie takie rzeczy w życiu robiłem. Nic nie pomogło, to musi być wada tego "gniazda".
  15. Moje niestety ma nieuleczalny problem z przepływem, który nie zależy ani od spływaka, ani od stalówki.
  16. Ten Vicoh... Dobrze, że nie mam teraz luźnych funduszy, bo już bym nie miał.
  17. Najpierw ustal jak byś chciał, żeby wyglądały litery. Każda z osobna. Potem pisz teksty tak, aby wszystkie litery spełniały Twoje kryteria jakości. Nie spiesz się. Na początku nie dość, że będzie wolno, to jeszcze będzie dziwnie - tak jakbyś cały czas starał się podrobić strasznie długi podpis. To nic. Pismo może wyglądać dziwnie, ale ma być jak najbliżej szablonu. Z czasem możesz zacząć przyspieszać. Zobaczysz, że po pierwsze - będzie czytelnie, a po drugie - ładnie, bo przy większym tempie pisze się bardziej naturalnie. Ja w ten sposób wyrobiłem sobie dwa "wymuszone" style. Da się.
  18. W przypadku piór nie ma sensu robić takich kalkulacji, bo każde zużywa atrament w innym tempie. Powiem więcej - powszechnie używane określenie: "mokre/suche" pióro (lub stalówka) nie jest wyznacznikiem jakości, lecz wskazówką dla potencjalnych zainteresowanych, którzy w tej kwestii mają różne gusta. Są modele, które chlustają atramentem jak rasowe "fountain pens". Umożliwia to bardzo swobodne prowadzenie linii i uwydatnia cieniowanie, ale też wydłuża czas schnięcia i przyciemnia odcień atramentu na papierze. Są też pióra, które piszę suchą, jednobarwną, równą kreską. Jak to porównać? Nie da się i tyle.
  19. Vermis

    Ink samples

    @Thomas7 Nie przesadzaj z tym roszczeniowym nastawieniem. Nikt nie będzie sabotował swojego interesu i otwierał dwudziestu nowych atramentów po 50zł każdy tylko dlatego, że ty chcesz każdy wypróbować i zapłacić za to jakieś grosze. Ta oferta próbek, która jest na stronie sklepu, to bardziej ukłon w stronę klientów niż typowy handel. Nie bez powodu jest to jedyny sklep w Polsce, który robi coś takiego na taką skalę - to się nie opłaca i tyle.
  20. Mojego Sailora Yama-Dori kupiłem na ebayu za 48zł z wliczoną wysyłką. W Polsce taki atrament kosztuje ok 95 zł z wysyłką - 2x drożej.
  21. @Abore Jak chcesz się do kogoś przyczepić, to najpierw dokonaj kilkustopniowej analizy tego co chcesz zrobić. Na początku zastanów się, czy masz rację. Postaw się na miejscu tej osoby i przeanalizuj motywy jej działania. Jak wyjdzie, że obiektywnie nie masz racji lub alternatywna argumentacja jest bardziej sensowna, to odpuszczasz, natomiast jak jest odwrotnie, to przechodzisz do kolejnego etapu - "co chcę osiągnąć w ten sposób?". Może być tak, że pomimo znalezienia ewidentnego błędu, jego wytknięcie w żadnym scenariuszu nie może przynieść nic dobrego. Jeżeli wyjdzie, że jest o co walczyć, to przechodzisz do ostatecznej fazy - czy się opłaca, tzn. czy efekt będzie adekwatny do włożonego wysiłku. Bo można np. kłócić się w Żabce o grosika, prawda? Ty się wyłożyłeś na wszystkich trzech etapach. Jak długi.
  22. Vermis

    Ink samples

    Wpisz sobie w google "KWZ próbki". Serio. Pozdrawiam
×
×
  • Utwórz nowe...