Jump to content

Iwan Iwanowicz

Użytkownicy
  • Content count

    64
  • Joined

  • Last visited

About Iwan Iwanowicz

  • Rank
    XF

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Warszawa
  • Zainteresowania
    Stare rowery, zegarki i inne przedmioty codziennego użytku, teraz również - pióra.

Recent Profile Visitors

194 profile views
  1. Kolorowy zawrót głowy - trzecia edycja

    Ja powiem tylko tyle, że niespodzianka, którą dostałem idealnie trafiła w mój gust.
  2. Diamine Earl Grey - test grupowy

    Jak tylko zobaczyłem Earl Grey na liście Kolorowego Zawrotu Głowy, bardzo się ucieszyłem. Lubię kolory mroczne i ponure, a ten atrament prasę miał dobrą i jeszcze jakieś ciekawe połyski miał oferować, odchylenia w stronę tego, czy tamtego, w każdym razie nie szarego, co czyniło go ciekawym. I nie ukrywam, że nieco się rozczarowałem. Atrament ot taki, szary, w sumie nawet ładny. Nie jest zbyt mocno nasycony, taki raczej spokojny. Czytelny, delikatnie, acz przyjemnie dla oka cieniujący. Spisywał się też niby nieźle. Strzępienie, prześwitywanie i punktowe przebijanie ukazywało się jedynie na papierach marnej jakości i nie było na tyle silne, by psuło komfort codziennego użytkowania. Na plus można też zaliczyć naprawdę dobry czas wysychania i fakt, że po wyschnięciu atrament nie zostawia smug. A dalej... dalej było już gorzej. Grey jest mokry, nawet można powiedzieć - wodnisty. Mimo to, stalówka pod którą przepływa, nie ślizga się zbyt chętnie po papierze. Po prostu czuć ziarno, które nie nie jest odpowiednio "smarowane". Bardzo ujmuje to przyjemności obcowania z tym płynem. To pierwszy szary atrament, który użytkowałem. I nawet chyba raz na jakiś czas mógłbym do tego koloru wrócić. Ale raczej nie go Earl Greya. Nawet na papierze ksero strzępienie nie było uciążliwe. Jako plama wygląda intrygująco...
  3. Private Reserve Electric DC Blue - test grupowy

    No to pora na mnie. Dziękuję za atrament, @Didi! Private Reserve w środowisku piórowym jest raczej znanym producentem. Jednak o ich wyrobach słyszy się różne opinie. Electric Blue to atrament niebieski. Tak, niewątpliwie niebieski. Jest jednak coś, co czyni go płynem niezwykłym, zapadającym w pamięć i wyróżniającym na tle innych. To nasycenie. Potwornie silne nasycenie objawiające się prześlicznymi czerwono-fioletowymi przebłyskami na końcach pociągnięć stalówki. Na zdjęciu nie udało mi się tego za dobrze uchwycić, bo fotograf ze mnie żaden, a aurę mamy jaką mamy, ale wierzcie mi - dla patrzenia na te końcówki liter warto żyć... w zgodzie z Electric Blue i jego niektórymi niedoskonałościami, o których przeczytacie wkrótce. Właściwości atramentu stoją na wysokim poziomie. Elektryczny lubi się z piórami i papierami. Nie miewał problemów ze startem, na stalówkę wychodził w Watermanie, ale tam wszystko wychodzi. Nie lał się, nie wahał się, ziarno nawilżał tak, jak powinien. Strzępienie, prześwitywanie i sporadyczne, punktowe przebijanie wykazywał tylko na papierach złej jakości. Nie było ono jednak na tyle silne, by jego użytkowanie czynić niekomfortowym. Dokuczliwe wady wynikają niestety z samego charakteru atramentu, to jest z potężnego nasycenia. Na papierach Oxford po upływie 20 sekund tekst można bez problemu rozmazać. To jeszcze nic, w sumie to czas wysychania dla mnie osobiście nie jest priorytetem. Bardzo przeszkadzało mi jednak, że owy tekst można rozmazać również po godzinie. I dnia następnego. I za tydzień. Krótko mówiąc, zawartość barwnika spowodowała, że nawet wyschnięty atrament po muśnięciu ręką zostawia nieliche smugi i w efekcie przeglądanie swoich notatek kończy się zawsze obniżeniem ich estetyki i niebieskimi opuszkami. Electric Blue używałem w Lamy Safari M, Watermanie Hemisphere M i Sheafferze 440 F na różniej jakości papierach i nie było sytuacji, by zrobił mi jakąś niespodziankę. Jest godny zaufania i ma w sobie "to coś". Do tego nie jest drogi. Myślę, że jeśli ten atrament się komuś spodobał, to można przymknąć oko na jego niedoskonałości i go sobie sprawić. Choć zazwyczaj jest na odwrót, to uważam, że w moim wypadku skany lepiej oddały kolor.
  4. Kolorowy zawrót głowy - trzecia edycja

    Posłusznie melduję, że atramenty dotarły i pierwsze pióro zostało napełnione.
  5. Kolorowy zawrót głowy - trzecia edycja

    Ja również bardzo dziękuję. Już nie mogę się doczekać, aż ślinka cieknie patrząc na tę listę.
  6. Ja pod wpływem forum również zainteresowałem się swego czasu tematem chińskich piór. Wszystkie okazały się porażką, ale oglądając tego Wing Sunga a'la Parker Vacumatic nie wytrzymałem i postanowiłem dać chińczykom ostatnią szansę...
  7. Spotkanie urodzinowe KWZ w Warszawie

    Ja również nawiedziłem lokal na Kruczej i sam nie wiem kiedy upłynęło tych kilka godzin. Bardzo poszerzyłem swoją wiedzę, posłuchałem wielu cennych rad i wspaniałych opowieści. No i oczywiście popisałem niejednym ciekawym piórem. Już nie mogę się doczekać startu imprez cyklicznych.
  8. Kolorowy zawrót głowy - trzecia edycja

    Jeszcze zdążę... 1. Visvamitra 2. alrun 3. Martixx 4. Topaz 5. Nikaa 6. Ziemniaczek 7. Ijasinskipl 8. Iwan Iwanowicz
  9. Spotkanie urodzinowe KWZ w Warszawie

    1-2 Nicponie 3. Visvamitra (na 80%) 4..Robbi 5. Iwan Iwanowicz 6....
  10. Pióro radzieckie SOJUZ

    Znakomite, gratuluję ciekawego okazu.
  11. Pancerne pióro

    Ależ bym pisał takim Kustomem w kolorze oliwki.
  12. Pancerne pióro

    Może metalowe wersje Kaweco Sport?
  13. Faber-Castell WRITink - subiektywnie

    @Ziemniaczek, właściwie to we wszystkich piórach tej marki była duża różnica w sile trzymania skuwki w poszczególnych egzemplarzach, ale w Ambitionach, których obmacałem najwięcej, poraziło mnie to najbardziej. Pierwsze primo, dlatego że cholernie mi się podoba i, chcąc nie chcąc, kupię sobie takiego w końcu. A drugie primo, że w piórze kosztującym w skrajnym przypadku ponad pół kafla po kilku latach użytkowania taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Oczywiście, należy przy tym wziąć pod uwagę ewentualne późniejsze poprawki producenta i częstotliwość otwierania, ale mimo wszystko mam lekki niesmak.
  14. Faber-Castell WRITink - subiektywnie

    No ja właśnie nie wiem, czy takie świetne. Bardzo podobają mi się pisadła tego producenta, zwłaszcza Ambition, ale na Dniu Pióra Wiecznego bardzo niepokojący był fakt, że w niektórych egzemplarzach ze skuwką trzeba było się siłować, by ją zdjąć, a w innych sama spadała. Trochę słabo jak na pióro za takie pieniądze.
  15. Jakie pióro dzisiaj kupiłeś?

    @visvamitra, jaki numer Ci się trafił?
×