Skocz do zawartości

Kleks

Użytkownicy
  • Ilość treści

    1388
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Kleks

  • Ranga
    B
  • Urodziny 01.09.1974

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Ze wsi zabitej dechami

Ostatnio na profilu byli

1799 wyświetleń profilu
  1. Faktycznie, butelka ponadczasowa. Ale ja się odezwałem, ponieważ spodobał mi się Twój Hero Chestnut Brown. Bo widzisz... Kiedyś eksperymentowałem trochę z mieszaniem i próbowałem znaleźć idealny dla mnie brąz. No i znalazłem. Gdyby mi się nie udało, to teraz po prostu sprawiłbym sobie butelkę tego Hero. Bo są identyczne. Czekaj czekaj... Gdzieś miałem zdjęcie... Ta... Druga butelka z prawej. Teraz trochę zmienił kolor. Stracił nieco czerwieni i wygląda - możesz mi uwierzyć na słowo - jak ten Hero...
  2. Ale weź poprawkę, że to było 83 lata temu. Owszem, nie przeczę, że język wojskowy jest właśnie taki, wystarczy posłuchać niektórych gienerałów, jak się nie raz wypowiadają w telewizji. Stąd też się wzięły te wszystkie dowcipy. Jak ten: Chłopak z kompanii łączności na randce z dziewczyna poszedł do parku. Usiedli na ławce i nic do siebie nie mówią. W pewnym momencie on mówi: - Kochanie. - Słucham. - Nic, sprawdzenie słyszalności.
  3. Aaaaa, Boooryna! No jasne że blogu. Nie dosłyszałem pytania... Dopiero teraz zauważyłem, że ta baba jest klikalna. No no... To już się bloga nawet ma. A powiem Ci, że coś mi znajomo ta butelka wyglądała, no i przecie to R&K jest. Bardzo lubię te atramenty, bo widzisz... Mam taki zeszyt mojego dziadka, z 1937 roku, ze szkoły oficerskiej (pokazywałem go gdzieś tutaj, ale na wszelki wypadek, specjalnie dla Ciebie pokażę jeszcze raz)... ... I nigdzie nie mogłem znaleźć atramentu, który byłby podobny do tego z zeszytu. Dopiero Rohrer & Klinger, Verdigris, po delikatnej domieszce niebieskiego, to był strzał w dziesiątkę. Nie mówiąc już o doskonałych właściwościach tych atramentów. Tak że bardzo lubię oną firmę.
  4. Widzę tekst, lecę oglądać, a tu... No przecież już było. Miałeś pokazać taką prawdziwą. Może być na etykietce
  5. Oj tam oj tam. Jakby zdechł K-5 a został K-01, to by była raczej bryndza. Nie zaoferuję Ci, że go naprawię, bo to dla mnie trochę inna era. Ale skąd przypuszczenie, że to migawka? Może jakieś softwarowe, albo bateria... W sensie, że coś prostego, a nie zaraz zdechł.
  6. No przecież właśnie o to chodzi, żeby były!
  7. Ta, ja to świntuch, a ciekawe kto atarment z goło babo kupił, ha? Poza tym dzięki, ale jestem zawiedzion nieco. Myślałem że ta goła baba będzie mniej abstrakcyjna. Sam byś porobił etykietki fajniejsze. Nie mów, że nie miałbyś z czego...
  8. A niebieski masz? Bo swego czasu nosiłem się z zamiarem nabycia, właśnie w celu dokumentacyjnym, większej ilości. Jest toto podobno odporne na wodę, wódkę itp, a nie zalepia pióra, jak żelazowo gallusowe inki. A czarny jest trochę nudnawy. Dlatego ciekaw żem cudzych doświadczeń z niebieskim.
  9. Nie, ale to jest jeden z tych atramentów, które fajnie mieć, można je podziwiać, cieszą oko nietuzinkowym kolorem, tylko że nie nadają się do pisania. Mam taki jeden, zatankowałem go do pióra, które pisze bardzo soczyście, wręcz leje, no i po zapisaniu strony okazało się, że trzeba nieźle się wysilić, by coś zobaczyć. A konkretnie chodzi o Morindę... Ten miętowy niebieski jeszcze widoczny jest na środku, gdzie maźnięcia nakładają się na siebie. Ale próbowałeś nim pisać? Oprócz Morindy mam jeszcze kilku takich "niewidzialnych", albo ledwo widzialnych. Przypomina mi się też niebieski Lamy... Ale ta butelka jest w cyc!
  10. Ja mam ten sam problem z moim Watermanem Carene. Cartridge w porządku. Konwerter (oryginalny Waterman!) cieknie. Cholera... Siema Vagarovicz!
  11. Nie zaglądał na szczęście do nas. Bo wtedy byłoby po chłopie...
  12. Nie, ponieważ czytałem o tym jakieś dwa - trzy lata temu. Nie zajmuję się kolekcjonowaniem linków do stron, które odwiedzam. Dziwi mnie jednak determinacja, z jaką niektórzy ludzie bronią tej firmy (która przejęła prawa do znaku towarowego Zenith), sprzedającej chińskie rzeczy, jako polskie.
  13. Tą we współczesnych "Zenithach"? Jak najbardziej. A nawet jeśli się pomyliłem w kwestii "choinki", to nie zmienia faktu, że wszystkie artykuły piśmiennicze sprzedawane dziś pod marką Zenith, są produkowane w Chinach i mają tyle wspólnego z oryginalnm Zenithem, co nic. Jak choćby to: sprzedawane jeszcze pod conajmniej pięcioma innymi markami. Tu, jako United Office (bez nadruku), przez sieć Lidla: Tak naprawdę, to nie logo jest ważne, ale to, że nie są to długopisy i pióra Zenith. I o tym przede wszystkim mówiłem. I nawet tysiąc linków, którymi mnie zarzucisz, nie zmieni tej smutnej prawdy, że nie ma czegoś takiego, jak dlugopisy Zenith, a sytuację pogarsza fakt, że dystrybutor bezczelnie kłamie, jakoby długopisy te były produkowane w Polsce, "na oryginalnych maszynach z lat 80".
  14. G. prawda. Na starych długopisach nie ma żadnej choinki... W ogóle jej nigdy nie było.
×
×
  • Utwórz nowe...