Jump to content

Kleks

Użytkownicy
  • Content count

    1,127
  • Joined

  • Last visited

About Kleks

  • Rank
    B
  • Birthday 09/01/1974

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Ze wsi zabitej dechami
  • Zainteresowania
    rysunek, malarstwo, fotografia, książki, pisanie.

Recent Profile Visitors

835 profile views
  1. Ołówki

    Ja nie mam, ale w jednym się muszę zgodzić, że niestety to prawda. Poza działem o ołówkach na naszym forum, nie uświadczysz w polskim internecie niczego na ten temat. Nie wspominając już o forum (tylko o samych ołówkach), których za granicą jest zatrzęsienie. Czyżby u nas nikt nie kolekcjonował "patyków"?
  2. KWZ Ink - Spacer nad Wisłą

    Niestety nie mieszkam w Polsce, ale mam brata w Warszawie, który mógłby mi ten atrament kupić i wysłać, Podpowiedzcie mi proszę, gdzie go mogę w tym celu skierować?
  3. Jeśli chodzi o pióra, to ubiegłeś mnie Visvamitra i właściwie powiedziałeś dokładnie to samo, co mógłbym powiedzieć ja. Pióro Pelikan było od zawsze moim marzeniem. Gdy wreszcie (drogą ciężkich wyrzeczeń) stałem się szczęśliwym posiadaczem modelu M250, ze złotą stalówką F, okazało się, że pisze mi się tym piórem fatalnie. Myślałem, że jest po prostu małe, ale nie. Te pióra mają po prostu krótką sekcję i dlatego się je trzyma niewygodnie. A irytacja i zaprzepaszczenie całej radości z pisania jest tym większe, że spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Tak że tego... Pelikan sobie leży w piórniku i cieszy swoją jakością wykonania, tym że ma własny tłoczek i złotą świetną stalówkę. I w ogóle tym, że jest. Ale piszę innymi piórami.
  4. Zeszyty szkolne

    Skóra w tropikach pleśnieje. Z tego co czytałem, to podróżnicy (tacy prawdziwi) używali zwykłych tanich zeszytów w miękkich papierowych okładkach. Nie za dużych i nie za grubych. Powiedzmy... A5 i 60 kartek max. No i ołówka, albo (rzadziej) długopisu. Nigdy pióra.
  5. Szalasnikow, ja kupowałem w UK, na eBayu. Nigdy nie miałem do czynienia z Ali. Niestety nie mam już danych tego sprzedawcy. Myślę jednak, że warto spróbować właśnie na eBayu, prosto z Chin. Z tym, że i tak nie ma gwarancji. Vulpen, ano widzisz... Twój przypadek jest klasyczny. Masz coś dobrego, kupujesz inny produkt tej samej firmy (mając nadzieję, że też będzie dobry), a tu...
  6. No to moim zdaniem trafiłeś na podróbkę. Jeśli chcesz odkręcić korpus i "dobrać się" do tłoczka (czy balonika), a odkręca Ci się obudowa stalówki i spływaka, czyli sekcja, to coś jest nie tak. Jak wspomniałem, ta część jest skręcona na "amen" (gwint jest posmarowany szelakiem) i żeby ją rozkręcić, trzeba zanurzyć tą część w gorącej wodzie (żeby szelak się rozpuścił). Ona nie ma prawa "puścić" na zimno. Jeśli puściła, to znaczy że nie miałeś Hero 616, ale coś, co go udawało. Dobrze by było, gdybyś pamiętał, od jakiego sprzedawcy go nabyłeś i dał znać. Co do stalówki, to nie wiem, co według Ciebie znaczy "lekko nacisnąłem", ale to też nie powinno się stać. Moim zdaniem, nie powinieneś się zniechęcać. To naprawdę doskonałe pióro i jeśli tylko trafisz na oryginalny, dobry egzemplarz, będziesz zadowolony. Polecam rozmiar Jumbo i wystrzeganie się sprzedawców, którzy oferują dziesięciopak za dolara.
  7. Czy Ty aby masz pewność, że mówisz o Hero 616? Tam nie ma tłoczka, tylko gumowy balonik, a żeby dobrać się do stalówki i spływaka, trzeba rozkręcić sekcję, czego w tych piórach się nie robi, bo jest skręcona szczelnie, na gorąco, na szelak. Czy mógłbyś sprecyzować, co znaczy "dobrałem się do stalówki i spływaka" i co znaczy, że "stalka przy lżejszym naciskiem kaput"? Bo generalnie... Idea tego tematu nie polega na tym, żeby powiedzieć - Takie, a takie pióro to szit i już. - Chodzi o to, żeby spróbować w miarę obiektywnie określić, na czym polegało rozczarowanie. Żeby inni mogli się dowiedzieć, na co uważać. Czasami może się okazać, że powodem rozczarowania nie jest samo pióro, ale właśnie fakt, że trafiło się na podróbkę, albo egzemplarz uszkodzony (ja tak miałem z Kaweco Sport). Nie było moim założeniem wywoływanie komentarzy typu - Pióro jest do kitu, bo... Tak. Miałem raczej na myśli staranną analizę, CO konkretnie jest nie tak.
  8. Napisz coś więcej, jeśli możesz (gdzie kupiłeś i na czym polegały problemy) Żeby ewentualni przyszli nabywcy wiedzieli, z czym będą mieli okazję się zetknąć, jesli kupią to pióro (i skąd). Z drugiej strony, jest całkiem możliwe, że jeśli jesteś rozczarowany Hero 616, to prawdopodobnie trafiłeś na podróbkę. Tak, ja wiem, że trudno uwierzyć, by chińskie pióro mogło być podrabiane, ale tak jest! Ja mam wiele Hero 616, również w rozmiarze "Jumbo" i są to moje najlepsze pióra. Uważam wręcz, że są to jedne z najlepszych piór na świecie. Kupiłem jednak kiedyś dwa dziesięciopaki (niestety nie pamiętam, gdzie) i ŻADNE z dwudziestu egzemplarzy nie nadawało się do użytku. Wszystkie poszły do kosza. Sprzedawca obiecał to wyjaśnić, ale nigdy już się nie odezwał. Po jakimś czasie zlikwidował konto na eBayu.
  9. Zeszyty szkolne

    Taa... Nie miałem wprawdzie czegoś takiego na myśli, ale masz rację. Może pasować. Ciekawy jestem, jak wyglądają podróżne notesy PRAWDZIWYCH podróżników, takich jak Antoni Rechman, Tony Halik, Arkady Fiedler, czy choćby Wojciech Cejrowski. Bo coś mi mówi, że nigdy nie mieli "Traveller Notebooków" np. Midori. Ale zawsze tak było, że istnieli ludzie, którzy czymś się zajmowali (podróżnicy, żołnierze, artyści) i analogiczna grupa ich naśladowców. Ci drudzy zazwyczaj otaczali się całą masą przedmiotów mającą stworzyć wrażenie, że należą do tych pierwszych, choć ci pierwsi, prawdopodobnie nigdy nie widzieli żadnego z tych przedmiotów na oczy.
  10. Zeszyty szkolne

    No... Ostatecznie to przedmioty są po to, by nam służyć, a nie żebyśmy my mieli służyć przedmiotom. Jeśli jednak ktoś ma problem z rozmazującym się atramentem, to niech nie daje zeszytów w cudze ręce. Taka mała dygresja - Dziś są modne spodnie z dziurami na kolanach (już kiedyś były), skórzane buty, które wyglądają, jakby były odkopane po stu latach i picie ze słoików. A także fryzury, mające sprawiać wrażenie przetłuszczonych i nigdy nie mytych, oraz poobijane akcesoria typu sprzęt foto, czy telefon. Być może więc szczytem wypasu byłby również notatnik w pogiętej i poobcieranej okładce, z wypadającymi kartkami i porozmazywanym tu i ówdzie atramentem?
  11. Jak w tytule. Czy pomysł jest dobry? To się zobaczy. Chyba każdemu, nie tylko w piórach, zdarza się, że kupuje swój wymarzony przedmiot, który zawsze chciał mieć (bo uwiedzion został reklamą, albo po prostu słyszał, że to ósmy cud świata), a tymczasem po rozpakowaniu, lub po pierwszym użyciu, okazuje się, że to była pomyłka nie warta naszego zachodu. Wszyscy wiemy, że są rzeczy dobre i gorsze, ale prawdziwe rozczarowanie jest wtedy, gdy okazuje się, że "gorsze", albo całkiem do luftu są właśnie te nasze wymarzone, albo takie, o których mieliśmy zawsze dobre mniemanie. Ja tak miałem z butami pewnej "legendarnej" marki... Ale ponieważ to forum o piórach, więc niech będzie o piórach. I o atramentach. Zaczynam atramentem, niebieskim, Lamy. Po miłych doświadczeniach z Dark Lilac, myślałem że każdy... No, prawie każdy atrament Lamy będzie super, a co najmniej poprawny. Gdy zobaczyłem więc na półce w papierniczym butelkę niebieskiego, kupiłem bez wahania. Pierwsza próba i... Cóż. Atrament zachowuje się jak przeciętny, nawet całkiem ładny niebieski, tyle że rozcieńczony wodą w stosunku 1 do 3. I tylko ta butelka z bibułkami mi się podoba... Następnym razem będzie o piórze, a teraz zapraszam koleżanki i kolegów do pochwalenia się swoimi rozczarowaniami.
  12. Najlepszy(-e) atrament(y) z każdego koloru

    A taki co Cię rozczarował? Może być i pióro od razu...
  13. Najlepszy(-e) atrament(y) z każdego koloru

    O, to faktycznie można założyć temat : Atrament (ew. pióro), który cię najbardziej rozczarował... Myślę, że każdy ma sporo takich rozczarowań w szufladzie. Jakby co, to ja od razu mam pierwszego kandydata. Niebieski atrament Lamy.
  14. Zeszyty szkolne

    Nie pierwszy, nie pierwszy... Myślę, że Ziemniaczkowi chodzilo o to, że kołonotatniki się otwierają bez problemu. Niestety, spirala na środku przeszkadza w pisaniu (moim zdaniem), więc choć oczywiście sam ich używam, to jednak preferuję notatniki szyte. Jeśli tylko są zszyte w prawidłowy sposób, otwierają się również na płasko, albo prawie płasko. I nie musi być to zaraz jakieś japońskie cudo za worek pieniędzy. Co do atramentów, to po pociągnięciu spoconymi, albo mokrymi palcami, każdy się rozmazuje. Nawet wodoodporny. Dużo zależy też od papieru. A rada jest na to taka, że atrament to medium nie dla każdego Dlatego sugerowałbym nie dawać nikomu swoich zeszytów do spoconych rąk. Albo prosić o ich wcześniejsze umycie i wysuszenie.
  15. Diamine Jade Green

    Tak! Właśnie jako zakreślacz. Bo do normalnego pisania, to raczej nie. I chyba większość się zgodzi...
×