Skocz do zawartości

Shiro Aka

Użytkownicy
  • Ilość treści

    122
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Shiro Aka

  • Ranga
    F

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Dokąd zmierzasz?

Ostatnio na profilu byli

371 wyświetleń profilu
  1. Ładna próbka. Co do pytań: ad.1. zależy do czego chcesz wykorzystywać umiejętności. Ja też strasznie bazgrzę i nawet pióro nie jest w stanie "poprawić" mi pisma. Dlatego dokonałem analizy mojego charakteru pisma i wyszło mi, że najbliżej mi do Copperplate'a. Tak więc pooglądałem w necie przykłady, poćwiczyłem i tak koniec końców wypracowałem sobie swoją własną wersję... Tak więc jeśli chcesz poprawiać swoje pismo coby na codzień łądnie pisać to może poszukaj stylu jak najbardziej podobnego to twojego. Jeśli chcesz umieć pisać ozdobnie ale okazyjnie (zaproszenia, kartki itp.) to wybierz styl, który najbardziej ci się podoba. Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie żeby opanować kilka stylów, prawda? ad.2. patyk fajny, ale zainwestuj w pióro. Jak ćwiczyć to od razu na właściwym materiale - wyrobisz sobie rękę pod patyk, a jak weźmiesz pióro to efekty mogą być różne. Co do stalówki - rozumiem, że chodzi o maczankę? Znaczy stalówkę na obsadce i maczasz w atramencie. Jako że jest to tani towar - jakieś grosze za sztukę to możesz nabyć całą garść i poeksperymentować. Odnośnie koloru - tuszu nie używamy w piórach wiecznych (jakbyś rozważał takowe zamiast maczanki), tylko atrament. Zresztą chyba większy wybór wśród atramentów jest, niż tuszy. Ja początek z kaligrafią zacząłem od marki Rohrer&Klingner (Leipzig Schwarz konkretnie), ale w zasadzie to nadaje się jakikolwiek. Jakiś czas temu bawiłem się zielonym Pelikanem i ręcznie robioną plastikową stalówką. Pod względem kosztowym to bierz Pelikany - sporo kolorów i tanie są. Wspomniany R&K też ma bardzo bogatą ofertę. ad.3. Jakbys przypadkiem jednak rozważał pióro wieczne to mogę polecić Herlitz my.pen style (klik klik) - na początek dostajesz 3 różne stalówki i bardzo przyjemnie się nimi kaligrafuje. Zwłaszcza 1.9. Właśnie na tym piórze Copperplate mi najlepiej wychodzi. Poza tym to stalówki flex (maczanki, bo wieczne osiągają nieładne ceny). Jeśli chcesz nisko kosztowo coby bez żalu odłożyć do szuflady to zwykła drewniana obsadka + kilka stalówek + atrament (najdroższy) i z przesyłką wyjdzie poniżej 50 zł. Ew. poszukaj w papierniczych lub auchanach jakichś atramentu Hero Ink - 3,50-5,50zł za 59 ml atramentu. 3 kolory do znalezienia, czarny, niebieski i niebiesko-czarny (polecam). Wspomniany Herlitz albo Pilot Plumix, do kaligrafii to od rozmiaru M i w górę; to na początek taka opcja trochę bardziej kosztowa, ale za to mniej frustracji z ciągłym maczaniem stalówki. Dobra, kończę bo i tak ściana tekstu wyszła.
  2. Do czego mi potrzebne pióro? Do leczenia frustracji. Od zawsze używałem długopisów, a pióra to widziałem u osób "na stanowiskach". I tak też je traktowałem - jako coś, co używają "prezesy i dyrektory", a nie zwykłe ludki. Czas mijał i w liceum jakoś tak mi się zamarzyło mieć pióro. Dostałem Parkera Sonneta i przez jakiś czas używałem, potem zakosiłem od ojca jakąś taniochę IPG. Na studiach trochę kontynuowałem, ale nie do końca się sprawdzało to i wróciłem do długopisów. A potem to standard: praca, komputer, word, excel, mail. Coraz mniej pisania ręcznego, a jeżeli już to co najwyżej podpis pod jakimś pismem. I tak się złapałem, że przy okazji jakiejś notatki to strasznie bazgram, wygląda to niechlujnie, krzywo i w ogóle blee. Nawet podpis na liście obecności to jakaś masakra. No i decyzja - wracam do pióra. Długopisy mnie po prostu totalnie zirytowały. Każdy inny - jeden cienko skrobie (brr), inny wali grubą i tłustą krechę, która ma konsystencję smoły. Jedne piszą lekko, inne trzeba dociskać z siłą prasy drukarskiej. Cienkie, grube, matowe, przeźroczyste... Chaos totalny. A z piórem to zupełnie inna bajka. Ja lubię jak wszystkie elementy grają ze sobą. W długopisie to miałem albo rozmiar, albo kształt, albo kolor. W piórze mogę mieć to wszystko tak jak chcę w jednym. Poza tym piórem pisze się przyjemniej. Tak więc pióro stosuję do komfortu psychicznego.
  3. @montero @Pawel88 To będzie Senator Venecia. Mam takowy, tyle że niebieski metalik ze "złoceniami" i stalówką IPG. Swego czasu ostro szukałem informacji na temat tego pióra i po prawdzie to znalazłem praktycznie tylko nazwę... Ciężkie, metalowe pióro. Jak uda mi się odzyskać dane z padniętego pendrive'a to wrzucę recenzję mojego egzemplarza. obiecałem, ale trochę się zapuściłem w tej materii.
  4. Wczoraj poszedłem do sklepu, do którego zwykle nie chadzam, z powodu braku takowego w okolicy. Cel - drobne zakupy drobnospożywcze. I tu nagle niespodzianka: Herlitz my.pen style, zestaw do nauki kaligrafii. Były jeszcze czerwone i czarne, ja wziąłem fiolet. Więcej o tym cudzie już niedługo.
  5. I ja też takowe posiadam. A właściwie poprzedni (starszy) model. Moje jest kanciate na końcach i "złocone", ze "złotą" stalówką. Używałem latami, pisało rewelacyjnie, nawet pomimo stosowanie podłych jakościowo atramentów. Aż mi stalówka się złamała. Z racji że mam sentyment do tego pióra, to jakiś czas temu dość intensywnie szukałem wszelkich informacji na jego temat, ew. zamiennika. Oto co znalazłem: Generalnie jest to pióro typu: "firmowy gadżet podarunkowy". Drewno różane, stalówka Irydium Point Germany, rozmiar M (przynajmniej moje takie było). Korpus i skuwka z drewna, sekcja taniutki plastik, standardowe naboje. W zestawie drewniane etui, które może służyć jako podstawka (ma dziurkę w wieczku do włożenia pióra. Są też bogatsze zestawy z długopisem, czasem trafi się z ołówkiem. Kilka firemek z gadżetami sprzedaje w cenach 20-30 zł za zestaw. Hasło w Google: drewniane pióro i szukaj po obrazach. Przy okazji, jakby kto miał stalówkę IGP (jak na fotkach powyżej) "złotą" lub dwukolorową to dajcie znać - szukam na przeszczep. Aktualnie mam zamontowaną plastikową, bo Sheaffer'owa się nie sprawdziła
  6. Zależy od wykwitu. Sam zgłębiam temat, więc wybacz brak dogłębnej i satysfakcjonującej odpowiedzi. Z tego co się odwiedziałem to wykwity na stalówce mogąpochodzić od: - resztki zaschniętego atramentu. Za każdym razem kiedy odkrywasz stalówkę, minimalna część atramentu odparowuje pozostawiając barwnik i inne trwalsze składniki atramentu (dlatego nieużywane pióro pierwsze znaki/wyrazy pisze ciemniej). Nawarstwianie się takich osadów może spowodować, że na stalówce się pojawi "coś". Generalnie niezbyt szkodliwe (w porównaniu do poniższych), albo sam atrament od używania wypłucze, albo zwykłe czyszczenie/płukanie pióra temu zaradzi. - reakcje chemiczne pomiędzy składnikami samego atramentu. Objawia się żelowym "glutem" w buteleczce, albo żelową warstewką w piórze. - korozja. Dotyczy zwłaszcza atramentów żelazowych (iron gall), i jako że jest raczej kwasowy, to może zeżreć stalową stalówkę, metalowe elementy pióra. Nie tyka złotych stalówek - atrament znaczy się. - "żarłoczność" atramentu, pH atramentu, alkaliczność/kwasowość atramentu. Niby atrament to kolorowy płyn do pisania, ale jego właściwości mogą popsuć pióro, jeśli źle dobierzesz. Alkaliczne atramenty "zjadają" pióra z żywic organicznych; robionych na bazie celulozy. Kwasowe potrafią uszkodzić plastikowe elementy pióra. Wyniki działalności atramentu, w reakcji z elementami pióra, mogą zaowocować również wykwitami. - pleśń. Chyba najgorsze, co może się trafić. W teorii atramenty mają w składzie środki pleśniobójcze, ale i tak się potrafi stać, że pleśń zaatakuje. Jeśli tylko pióro to pół biedy - pożądne czyszczenie w środku plesniobójczym w myjce ultradźwiękowej powinno zaradzić. Zwykłe płukanie nie pomoże, bo wystarczy jeden zarodnik i problem wraca. Gorzej, jak zainfekowany jest atrament. Jedyne wyjście - utylizacja. A jak masz kilka piór i kilka atramentów, któe często używasz i zmieniasz kolory... to może zaboleć. Wszystkie pióra do czyszczenia, atramenty w kanał. Jak chcesz poczytać mały horror do poduszki, to polecam tu i tu. Jak widać wykwit na stalówce niejedną może mieć przyczynę. Dlatego warto trochę poczytać, co za pióro mamay i jaki atrament do niego planujemy. Poza tym, okresowy maintenance, czyszczenie i generalnie powinno być oki.
  7. Ech, jak zawsze od każdej reguły sa wyjątki. Pisałem z poziomu pewnego uogólnienia, stąd stwierdzenie o zbędności. Mówimy tu o zwykłym użytkowniku pióra, który stosuje zwykłe atramenty. Przy takim założeniu bibularze, kałamarze i inne takie są raczej zbędne. Pod kątem użytkowym rzecz jasna. Oczywiście, w niektórych przypadkach (wspomniane Noodlersy) posiadanie takowego akcesorium może być nieodzowne. Ale niestety, przy uogólnieniach pewne kwestie moga być dyskusyjne.
  8. Bibularz to inna nazwa suszki. Ale po kolei. Pióro służy do pisania - oczywista oczywistość. Pióro pisze atramentem. Też oczywista oczywistość. Atrament w piórze współczesnym zamknięty jest w naboju, albo w tłoczku. Jakby nie patrzeć - mały i szczelny pojemniczek. Więc po co takie kurioza jak kałamarz czy wspomniana suszka. Odpowiedź: zamierzchła historia. Na początku ludzkośćdo pisania używała (w zależności od okresu i krainy): ostrzonych piór ptasich, trzcinek, patyczków, pędzelków, itp.; maczanych w tuszu/atramencie. Dla naszego wyjaśnienia skupmy się w naszuch rejonach geograficznych. Tak więc mamy nasze pióro (najczęściej gęsie, czasem łabędzie). Stałego zasilania w atrament toto nie ma więc na pulpicie (tak kiedys nazywano stoły skrybów) stoi buteleczka z atramentem. I kałamarz. Często buteleczka i kałamarz to jedno i to samo było, bo kałamarz to właściwie naczynie do przechowywania piór pisarskich. Często napełniany był atramentem po to, by pióro było zawsze gotowe do pisania. Z czasem przyjęło się, że kałamarz to buteleczka z atramentem do pióra. Pojawienie się piór wiecznych spowodowało, że nie trzeba było już trzymać pióra w buteleczce, ale zapas atramentu zawsze był potrzebny. No dobra, ale co to ta suszka. Atrament w piórze to nie tusz we wkładzie długopisu. Atrament jest bardziej płynny, mokry i potrafi zachlapać papier (oczywiście dużo zależy od producenta, bo atramenty są bardziej "mokre" lub "suche"; jedne "płyną" lepiej, inne gorzej, ale to temat na inne rozmowy). Tak więc pisanie piórem różni sięod pisania długopisem chociażby pod tym względem, że napisany tekst musi wyschnąć jeżeli nie chcesz go rozmazać. A ludzie jak to ludzie - są leniwi z natury i nie zawsze chcą czekać na naturalny proces wysychania atramentu. I wykoncypowali kilka metod przyspieszenia. Najoczywistszą jest... dmuchanie. Upierdliwe, średnio skuteczne i totalnie nieefektywne dla grubych stalówek. Inna metoda to posypywanie drobnym piaskiem - nadmiar atramentu zostanie "wchłonięty" przez piasek. No i dochodzimy do naszej suszki, vel bibularza. Wygląda to tak: konktertnie to jest kołyskowa. Obły spód pokryty jest chłonnym materiałem. Przykładamy ustrojstwo do świeżo napisanego tekstu, kołyskujemy jakbyśmy chcieli wygnieść... i gotowe. zamiast czekać, aż atrament wyschnie, przy użyciu suszki otrzymaliśmy suchutkie pismo. Można kopertować. W dobie współczesnych piór wiecznych (i starszych vintage) powyższe akcesoria są praktycznie zbędne. Dla "filów" akcesoriów piśmienniczych moga być ozdobą biurka (pod warunkiem, że posiadasz takowe, najlepiej dębowe, w stylu kolonialnym ) albo właściwym zestawem piśmienniczym, jesli kto lubi takie zabytkowe podejście. Mam nadzieję, że wybaczysz lekko akademicki wykład. Uznałem, że będzie lepiej niż suche definicje.
  9. Od razu powiem, że jeszcze nie, a też szukam. Widuję tylko Blue albo Black - zależy od dostawy. Nawet Blue-Black ciężko złapać, swój dostałem po indywidualnym sprowadzeniu przez właścicielkę zaprzyjaźnionej księgarenki osiedlowej. Chyba zrobię zapas jakiś... jeść nie woła to i poleżeć może.
  10. Zapach - mnie osobiście odpowiada. I fakt, jak kto zna to po samym zapachu pozna co w piórze siedzi. A czarny do kolekcji wziąłem jeszcze dla możliwości późniejszego mieszania. Będę miał chwilę to poeksperymentuję. Zobaczymy, czy wyjdzie coś akceptowalnego. Tak gwoli ekstrawertycznewj i perwersyjnej manii spłecznościowej: #narazieuzywamheroczarnydokisienieskonczywpiorze #woleblueblack am I doin it right?
  11. @Gadzinisko racja, jakiś czas temu zalałem kartkę, tak ostro. Blue zszedł, Black został, lekko wyprany. Kartka ledwo się trzymała, ale kolor pozostał. Bardziej szary niż niebiesko czarny, ale doskonale czytelny. @Rufuz Ciekawy i w dodatku tani jak barszcz. Ostatnio widziałem w Auchanie, na dolnych półkach w sekcji piśmienniczej. Coś koło 4 zł za buteleczkę (+- 50 gr). Nic, tylko brać. Dla mnie kolor jest wręcz idealny - taki wół roboczy na co dzień. Poza tym, fajnie potrafi zacieniować.
  12. Hej hej, forumowe ludki, wakacje w rozkwicie, tylko pogoda jeszcze o tym nie wie. Albo wie i poleciała w ciepłe kraje zostawiając nam to, co mamy. Niemniej, takie małe zwierzenie - udało mi się pozyskać ostatni kolor do kolekcji i mogę przedstawić Wam małe porównanie. <werble> Panie i Panowie, oto przed Wami znane wszem i wobec, wzdłuż i wszerz, i na wskroś... mroczne obiekty pożądania każdego stalówkofila: Atramenty Hero! w kolorach: - niebieski - niebiesko-czarny - czarny Wszystkie atramenty pakowane są w takie samo badziewne szklane opakowanie, tłuczone chyba z ręcznie lepionej formy. Tandeta nieziemska, nawet nalepka ledwo się tego trzyma. Pomijając, iż krzywo naklejona. Pojemność to 59 ml, bo ostatni ml pojemności rekompensuje nam słusznej grubości szkło. Ale co wymagać za cenę 3,50 - 5,50 za flakonik? A co w środku? Zaczniemy od najjaśniejszego - Washable Blue. Kolor o konsystencji wody, z nasyceniem porównywalnym do popłuczyn. Podczas pisania wyraźnie ciemniejszy, żeby po chwili osiągnąć swój majtkowy odcień. Coś pomiędzy, czyli Blue-Black. Od razu powiem, mój faworyt. Zarówno pod względem właściwości, jak i koloru. Czasami mam wrażenie, że jest trochę "płaski", ale zależy to od oświetlenia. I szwarccharakter - Black. Ostatni do kolekcji, którego mi brakowało. Spod stalówki wychodzi ładny czarny, z tendencją do cieniowania na szaro. Wstępnie testowałem maczanką i tam kolor wyszedł głęboki i czarny. Pozytywne zaskoczenie. W normalnym piórze aż tak dobrze się nie prezentuje i lepiej wygląda w grubych kreskach. Mała galeryjka: Fotki ze smartfona:
  13. Co nieco o kaligrafii możesz poczytać tutaj - jest trochę o italice. Poza tym, w pasku menu, mają takie fajne ustrojstwo - CaliDraw. Sama sobie formatujesz stronę pod posiadany sprzęt i preferencje. Kilka klików i już masz gotowy szablon. Z papierem też miałem problem jak ty. Mam kilka stalówek do maczanki i tak samo pierwsza litera masakrycznie rozlana, atramentu starczało na kilka liter. Po pierwsze, poszukaj zeszytów Oxford Tanie jak barszcz, dostaniesz w dobrym papierniczym. Fajnym papierem są notesy i zeszyty Rhodia: ale to już trochę kosztowniejsza sprawa, za cenę jednego notesu masz stos Oxfordów. Macznką pisałem już po wszystkim i najlepiej mi wychodziło na powyższych. Oczywiście nadal zdarzają się przecieki, ale to zależy od atramentu, jaki stosuję. Bajdełej - używasz tuszu (jak napisałaś), czy atramentu? Niby różnicy nie ma (dla laika), ale jest to o tyle istotne, że tuszem da się kaligrafować maczanką, za to pióro zabetonuje ci na amen jak przyschnie. Do piór używamy atramentu. I jeszcze na koniec słowo o spływaniu koloru ze stalówki - zakładam, że nie umyłaś/wyczyściłaś przed pierwszym użyciem. Nie martw się, każdemu się zdarza. Stalówki, pomimo ekstra wyglądu, są "upaprane" resztkami środków konserwujących i czyszczących stosowanych w fabryce. Powoduje to dodatkowy poślizg i szybkie spływanie atramentu ze stalówki. Szklanka ciepłej wody + Ludwik (najlepszy) i zostaw w takiej kąpieli na noc. Po tem sopwrotem do szklanki, z czystą wodą i porządnie wypłukać. Powinno pomóc. Niektórzy stosują, zamiast kąpieli, opalanie nad płomieniem. Też pomaga bo wypala, ale dla niewprawnej ręki może skutkować deformacją stalówki. na początek zalecam kąpiele. Dobra, na początek tyle. Witaj na forum.
  14. Kolejny ładny kolor. Aż zgrzytam dziąsłami z frustracji, bo normalnie nie mam okazji używać pióra. Po prostu wszystko na kompie, a pisać dla samego zużywania atramentu to jakoś tak nie to samo.
×
×
  • Utwórz nowe...