Skocz do zawartości

drEvil

Użytkownicy
  • Ilość treści

    150
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O drEvil

  • Ranga
    F

Ostatnio na profilu byli

381 wyświetleń profilu
  1. Zapytać zawsze możesz, jak się dowiesz, to po prostu daj znać ;-). Z tego, co słyszałem Naginata-togi (chyba) powstaje po zeszlifowaniu stalówki muzycznej do architecta. Swoją drogą, jak dla mnie te wszystkie stalówki "speciality" to taki trochę wól do karety- coś takiego w piórze na zwykłe naboje?
  2. Właściwie to czuję się trochę winny wprowadzenia autora wątku w błąd- atrament do podpisów powinien być jak najmniej trwał, najlepiej sympatyczny- tak, żeby cudownie znikał po paru dniach. Kiedy zaczną pytać, czy podpisywałeś ten dokument, będzie się można wszystkiego wyprzeć.
  3. Odkopię wątek: zakupiłem czerwony galusowy #3, ale cholernik nijak nie przypomina tego, co widać na zdjęciach w internetach. Pół biedy, gdyby to były niuanse barwne- to jest róż w stylu Nooddler's Ottoman Rose, który po wyschnieciu przechodzi w dobrze nasycony filet w stylu pelikańskim. Próbowałem nawet stalówką maczaną i stawiałem krople pipetą. Czy to jakaiś odosobniony przypadek, czy tak ten kolor teraz wygląda? Niby ładny, ale taki trochę zbyt radosny- chciałem agresywny, brudny odcień, który będzie przypominał zakrzepłą krew (tak, niech w dziale dokumentacji się zastanawiają)... nic ostatnio nie wychodzi...
  4. Czyli (teoretycznie) mogę obżenić stalówkę Jowo #6 z tak samo oznaczonym spływakiem od Shmidta?
  5. Czy ktoś mierzył średnice najpopularniejszych spływaków? Poszukuję wymiarów dla JoWo, Bock i Shmidt- rozmiar #6. Dziękuję.
  6. Przewrotnie zaproponuję indyjskie pióro z ebonitu potraktowane jako eyedropper (zakraplacz)- poszukaj na FPR. Wcześniej miałem tak potraktowanego Kaweco Sporta, ale żaden nie wytrzymał- korpus łapał włosowate pęknięcia i nadawał się już tylko do nabojów (inna sprawa, że warunki pracy były cieżkie). Przy regularnym, długim notowania piórem trzeba pamiętać, że atrament ma skłonność do kończenia się w najmniej odpowiedniej chwili- rozwiązanie: dwa zatankowane pióra przy sobie.
  7. Najlepiej zajrzyj na ebaja. Da się poszukiwać w zakończonych już aukcjach. Na forum otrzymasz odpowiedź, że nie wyceniają tu przedmiotów (i tak jest). Bardzo ciekawy kawał pióra- chyba wykonywali je ze złomowanych czołgów.
  8. Kup trochę gliceryny (np. 5 ml to zapas na parę lat przy ściśle piórowym zastosowaniu). Dolej (w proporcji 1 kropla na mały nabój- czyli 0,5-0,7 ml) do atramentu i spróbuj tym zatankować- z atramentami Pelikan 4001 zawsze tak robię. Wydłuża się czas schnięcia, ale poprawie ulega przepływ i poślizg. Raczej nie polecam traktowania tak całego kałamarza, bo ryzykuje się "skiśnięcie" zawartości. Przedtem możesz tankować pióro destylowaną/przegotowaną (ale ostudzoną) wodą: 3ml + 10-15 kropli gliceryny + kropla ludwika i zostawić na noc albo dwie.
  9. Akurat ciemnobrązowy ani razu nie zrobił mi wstrętnej niespodzianki. Niestety, do cieniowania podchodzę nieco obsesyjnie, więc służył głównie w mieszaninach- z fioletowym Pelikanem i B-B od Sheaffera. W obu wypadkach dawał znakomitą poprawę poślizgu i przepływu.
  10. I tu jest pies pogrzebany- na razie nie ma szans- pióro zostało w pracy... W tym zestawieniu nie chodzi o to jak pisze, tylko jak pióro radzi sobie z atramentem (tj 54th).
  11. Lamy 2000 z KWZ Ig Zielonym #2 FPR Triveni z 54th Massachusetts
  12. Raczej nie sekcji/spływaka to wina tylko kształtu i grubości samych stalówek: FPR jest mocniej "rozklepana" (i trzyma się dobrze), Nemosiny z kolei dość chude i cienkie. 0,6 też mam- i oceniam gorzej niż 0,8. Tragedii nie ma- pisze z przyłożenia, ale będzie wymagała manewrowania skrzydełkami (poszerzenie szczeliny- oczekuję mokrej kreski). Na razie więcej nie powiem- przy cienkich stubach trudniej utrzymać poprawne ułożenie względem papieru- muszę jeszcze posprawdzać. 0,8 wygląda na optymalny rozmiar dla mnie (1,1 były jednak odrobinę za tęgie), popiszę jeszcze trochę, ale wydaje mi się, że spróbuję lekko spiłować w kierunku italica- czas pokaże (zawsze staram się poznać stalówkę zanim zacznę w niej dłubać- w Lamy 2000 znalazłem "sweet spot" prawie po miesiącu 😉 ). Jeśli o gładkość chodzi jest naprawdę nieźle, przepływ dobry, choć na pewno skąpiej niż FPR-owa B. W porównaniu do stubów Bocka (w Kaweco) obie stalówki sprawiają bardziej "obłe", "tłuczkowate" wrażenie- mniejsze zróżnicowanie grubości linii, ale przynajmniej nie tną papieru, kiedy się odrobinę skręci pióro. Testy w warunkach ciężkich- Noodler's 54th jest wyjątkowo trudnym atramentem.
  13. Dalej Triveni- według opisów w internetach miało łykać stalówki #6 Jowo. I łyka, ale gardziel ma szeroką jak kormoran, więc zamienniki latają luźno- hindusi zdecydowali się klinować własną stalówkę w miejscu gdzie zaczyna się wywijanie skrzydełek, a nie pomiędzy grzbietową częścią spływaka a sekcją- trzeba było trochę porzeźbić. Z duszą na ramieniu, ale (wydaje się) poprawnie zamocowałem stuba 0,8 od Nemosine- teraz mam torpedę 酸素魚雷 (Type 93) 😉. Z nową stalówką pali równie dużo, co z oryginałem (ale wciąż jedzie na tym samym tankowaniu).
  14. Czy ma ktoś specjalny patent na wypłukiwanie resztek Noodlersów?
×
×
  • Utwórz nowe...