Skocz do zawartości

drEvil

Użytkownicy
  • Ilość treści

    157
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O drEvil

  • Ranga
    F

Ostatnio na profilu byli

425 wyświetleń profilu
  1. Sailor ze stalówką od Nagahary, np. Naginata-Togi albo coś jeszcze bardziej szalonego.
  2. Myślałem swego czasu o jakimś F-C- mają kilka naprawdę ładnych piór a ceny naprawdę do przełknięcia. Ale jak się doliczy cło i vatę, to już tak wesoło nie jest. Jakby były konkretne plany,, to chętnie do akcji dołączę.
  3. Jeśli FC rozwija się "Franklin-Christoph", to najciekawszych swoich stalówek osobno nie sprzedają osobno (czyli tych, tkniętych ręką nibmajstra).
  4. Kaweco- nie miałem porównania z Lamy, ale w stosunku do Jowo cieńsza linia jest... cieńsza. Atrament podaje na tyle sprawnie, że nie braknie go nawet przy szybkim pisaniu, ale mokrą bym tej stalówki nie nazwał. Mokrego mam italica w Swannie Callographie. Z resztą, w tym segmencie cenowym, niestety, zdarza się rozstrzał jakościowy, więc trochę zależy od szczęścia. Za Sportem albo Safari przemawia popularność i cena- zawsze można kupić używane i w miarę łatwo sprzedać.
  5. Kaweco Sport 1.1- miałem 2 takie pióra i 1 jedną stalówkę. Bardzo długo nią pisałem i miło to wspominam. Żaden atrament jej nie zmógł. Z kolei stub Jowo w "hindusie" notorycznie sprawia kłopoty- głównie z przepływem.
  6. Choroba, nie zauważyłem, że to teren wykopaliska archeologicznego.😮 Żeby już coś sensownie napisać, to spore znaczenie ma dobór atramentu do danego pióra: moja Lama2000 najlepiej jeździ na KWZI, z kolei po zatankowaniu jej Pelikanem można zgubić zęby (zapobiegawczo zaprawiam pelikana gliceryną- dawka to ekwiwalent kropli na nabój). Gliceryna nie sprawdza się z Noodlersami.
  7. Właśnie dowiedziałem się, że przez tyle lat tkwiłem w błędzie: zawsze myślałem, że te długopisy powstawały przez zwyczajne wypatroszenie pióra i wsadzenie na siłę wkładu. Teraz widzę, że to było odp*#$^@$*^& fabrycznie.
  8. Zapytać zawsze możesz, jak się dowiesz, to po prostu daj znać ;-). Z tego, co słyszałem Naginata-togi (chyba) powstaje po zeszlifowaniu stalówki muzycznej do architecta. Swoją drogą, jak dla mnie te wszystkie stalówki "speciality" to taki trochę wól do karety- coś takiego w piórze na zwykłe naboje?
  9. Właściwie to czuję się trochę winny wprowadzenia autora wątku w błąd- atrament do podpisów powinien być jak najmniej trwał, najlepiej sympatyczny- tak, żeby cudownie znikał po paru dniach. Kiedy zaczną pytać, czy podpisywałeś ten dokument, będzie się można wszystkiego wyprzeć.
  10. Odkopię wątek: zakupiłem czerwony galusowy #3, ale cholernik nijak nie przypomina tego, co widać na zdjęciach w internetach. Pół biedy, gdyby to były niuanse barwne- to jest róż w stylu Nooddler's Ottoman Rose, który po wyschnieciu przechodzi w dobrze nasycony filet w stylu pelikańskim. Próbowałem nawet stalówką maczaną i stawiałem krople pipetą. Czy to jakaiś odosobniony przypadek, czy tak ten kolor teraz wygląda? Niby ładny, ale taki trochę zbyt radosny- chciałem agresywny, brudny odcień, który będzie przypominał zakrzepłą krew (tak, niech w dziale dokumentacji się zastanawiają)... nic ostatnio nie wychodzi...
  11. Czyli (teoretycznie) mogę obżenić stalówkę Jowo #6 z tak samo oznaczonym spływakiem od Shmidta?
  12. Czy ktoś mierzył średnice najpopularniejszych spływaków? Poszukuję wymiarów dla JoWo, Bock i Shmidt- rozmiar #6. Dziękuję.
  13. Przewrotnie zaproponuję indyjskie pióro z ebonitu potraktowane jako eyedropper (zakraplacz)- poszukaj na FPR. Wcześniej miałem tak potraktowanego Kaweco Sporta, ale żaden nie wytrzymał- korpus łapał włosowate pęknięcia i nadawał się już tylko do nabojów (inna sprawa, że warunki pracy były cieżkie). Przy regularnym, długim notowania piórem trzeba pamiętać, że atrament ma skłonność do kończenia się w najmniej odpowiedniej chwili- rozwiązanie: dwa zatankowane pióra przy sobie.
  14. Najlepiej zajrzyj na ebaja. Da się poszukiwać w zakończonych już aukcjach. Na forum otrzymasz odpowiedź, że nie wyceniają tu przedmiotów (i tak jest). Bardzo ciekawy kawał pióra- chyba wykonywali je ze złomowanych czołgów.
  15. Kup trochę gliceryny (np. 5 ml to zapas na parę lat przy ściśle piórowym zastosowaniu). Dolej (w proporcji 1 kropla na mały nabój- czyli 0,5-0,7 ml) do atramentu i spróbuj tym zatankować- z atramentami Pelikan 4001 zawsze tak robię. Wydłuża się czas schnięcia, ale poprawie ulega przepływ i poślizg. Raczej nie polecam traktowania tak całego kałamarza, bo ryzykuje się "skiśnięcie" zawartości. Przedtem możesz tankować pióro destylowaną/przegotowaną (ale ostudzoną) wodą: 3ml + 10-15 kropli gliceryny + kropla ludwika i zostawić na noc albo dwie.
×
×
  • Utwórz nowe...