Skocz do zawartości

Jan

Użytkownicy
  • Ilość treści

    75
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Jan

  • Ranga
    XF

Profile Information

  • Płeć
    Not Telling

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. pełna informacja odnośnie wielkości i typów stalówek w customach tutaj: http://kmpn.blogspot.com/2011/06/pilot-custom.html
  2. @aoirghe ale ja nie mówię, że się "nie da pisać". Da się jak najbardziej. Chyba przeszczepiłem własny skrót "myślowo-funkcjonalny", że jak fleksowanie (w odróżnieniu od pisania piórem z fleksem) to musi być elegancko i kaligraficznie. Plus taka iluzja własna sprzed kilku lat, której ci co nie praktykowali (jak ja ówcześnie) tematu mogą ulegać, że "jak będę miał taki sprzęt, to moje pismo od razu będzie wyglądać lepiej". Będzie wyglądać inaczej, ale efekty widoczne "na filmikach" różnych wymagają znacznie więcej niż sprzętu. Na szczęście kieszeń nie pozwalała swobodnie na tuningowanego Pilota Falcona, rozsądek dopomógł itd. p.s. ale zbieram ;P
  3. @pitzmaker2 odnośnie tego fleksowania Falcona zdania są czasami podzielone, że niby to semi-flex itp. Próbowałem kiedyś i jak dla mnie dość "twardo to idzie". Podobnie zresztą z Ahabem - można różnicować linie, ale trzeba się napracować . Ale ja nie o tym... @Petipe - sam miałem kiedyś podobny pomysł, co prawda nie do pisania w szkole, ale na co dzień. Męczyłem trochę forumowiczów, a do dzisiaj męczę bezimienny Internet po całości. Już tylko dla teorii, bo praktyka pokazała dwie rzeczy: kupienie czegoś nowego z fajnym, przyjemnym i zacnym fleksem to raczej duży wydatek (np. modyfikowany Falcon na nibs.com, chyba około 200-250$, użytkownik tsyrawe zakupił i doświadczenia opisał na tym forum). Ja skusiłem się po kilku eksperymentach (Ahab, SF pilotowe) na Pilota Heritage 912 FA - ma swoje plusy, ma minusy. Do Fleksowania (przez duże F) nie został stworzony, ale pewne ciekawe efekty daje. Tak czy siak doszedłem w końcu do wniosku, że pióro piórem, ale samo fleksowanie na co dzień, przy częstej, gęstej, szybkiej pisaninie jest niesamowicie trudne, jeśli w ogóle możliwe. Może forumowicze mają inne doświadczenia, ale wydaje mi się, że ten typ pisania po prostu z założenia wymaga pewnej powolności i znacznego skupienia na kreśleniu znaków, zamiast na faktycznej treści. Rzuć okiem, może taka hybryda na początek dała by Ci sprawdzić w praktyce czy warto inwestować w coś z wyższej półki. To połączenie tradycyjnych 'obsadkowych' stalówek o niesamowitych właściwościach, ze specjalnie do nich zaprojektowaną "oprawą" piórową. Może akurat. Te stalówki lubią co prawda korodować, ale są dość tanie, dostępne w Polsce i łatwe do wymiany. http://www.parkablogs.com/content/review-ackerman-pump-pens-pens-using-hunt-101-g-nibs-crowquill-nibs-and-more http://ackermanpens.com/
  4. Nie wiem czy Koleżanka była diagnozowaną czy diagnozującą, ale od kiedy sięgam pamięcią, przynajmniej w "mojej okolicy" rozpoznanie opiera się na wykonaniu kilku (konkretnych) testów i prób badających obszary funkcjonowania poznawczego mogące mieć wpływ na powstawanie dysleksji (inteligencja, lateralizacja, postrzeganie wzrokowe etc.). Jednej metody nie ma, między innymi dlatego, że dysleksja ma wielowątkową, i jeśli dobrze pamiętam dość niejednolitą etiologię. Sama diagnoza pracy dodatkowej nie wymaga, względne "pokonanie" dysleksji, poradzenie sobie z problemami którymi skutkuje - jak najbardziej. Zestaw proponowanych ćwiczeń/zadań jest zresztą w tym przypadku obowiązkowym elementem procesu diagnostycznego, jego zamknięciem. Faktyczni dyslektycy nie są po prostu leniwi czy zaniedbani - pomimo wysiłków nie są w stanie opanować/wdrożyć pewnych reguł m.in. poprawnej pisowni. Na nieszczęście dla nich, etykietka dysleksji stała się dla wielu niedopilnowanych leni i ich rodziców wymówką, ale dokumenty na to zdobywają chyba częściej w prywatnych gabinetach. Poradnie psychologiczno-pedagogiczne, jako placówki państwowe mają określone procedury postępowania/diagnozy i podlegają kontroli Ministerstwa Edukacji - mało miejsca na "widzi mi się". Jeśli chodzi o dysgrafię - w klasycznym/pełnym wydaniu dysgrafik nie tyle co ma brzydkie pismo, ale bardzo często nie jest w stanie odczytać własnych notatek. Ciężka praca może załagodzić ewentualnie problem, ale kaligrafem bardzo trudno zostać
  5. Szczególnie pięknie nie - pełna zgoda. Przecież to matura z języka polskiego, a nie z kaligarfii , do tego emocje pewnie, limit czasu... Ale jak by to zestawić z współczesnymi próbkami pisma maturalnego (abstrahując od jego 'testowości'), to jednak jak śpiewał Świetlicki "kiedyś było inaczej, kiedyś było lepiej"
  6. Przykład pisma odręcznego z pracy maturalnej (1936 r.) (całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114871,17872849.html?i=2) Za to na recenzji pracy widać przyjemny fleks, kreślony zdecydowaną, profesorką dłonią
  7. Kiedyś to już nie taki problem nie chciałem zetrzeć czerni stalówki po dwóch tygodniach od kupna Jak od Ciebie i dokładnie na tej samej materii bezpieczeństwo względne potwierdzone - zalewam ze spokojem
  8. Bardzo dziękuję za podzielenie się doświadczeniami. Na stalowych-stalowych podejrzewałem, że nie będzie problemu po zalaniu Parkera, kolumb (Armani nie Armani, każdy ma jakiegoś świra ;P) uspokoił mnie ostatecznie co do czerni . @Bryan, @iAndrew - z galusowymi Nicponia w parkerze też nie było żadnych problemów, zagęszczanie nadmierne pojawiło się przy oryginalnym naboju Lamy. Niefajnie zachowywał się jeśli dobrze pamiętam niebieski #6. Kolorek super, ale tak jakby zaklejał parkera nieco, a na kartce kreski dawały dość ciekawą "poświatę" koloru. Wraz z upływem czasu jest mocniej widoczna z lekkim przebiciem na drugą stronę. Jak by jakiś składnik oddzielał się od atramentu i łatwiej penetrował papier. Ale to już inny inkaust niż wspomniane. @pitzmaker2 - sama zmiana koloru i szybkość z jaką to się dzieje nie zaniepokoiła mnie tak, jak ten dźwięk. w sumie nie płukałem po zakupie, może coś dodatkowego w piórze przygęściło do "klikalności" atrament. dzisiaj tak jakby już tego nie słyszę, ale głośno dookoła. Będę się martwił jeśli zostanie tak samo po kolejnym tankowaniu Pozdrawiam serdecznie
  9. Mam taką wątpliwość i chciałbym się z skonsultować dla spokojnego snu Czy ktoś z Was zalewał może galusowymi produktami Nicponia (np. zieleń #1 i #2) jakieś Lamy z czarną stalówką? Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale bezpiecznie atramenty galusowe współpracują ze stalówkami złotymi. W ramach testu stali - po dwóch tygodniach w Parkerze Urbanie nie wyrządziły żadnej krzywdy, nie było najmniejszego śladu - wyciągałem stalówkę żeby dokładnie obejrzeć. Mam jednak wątpliwość jak może zareagować czerń na stalówce Lamy - nie chciałbym jej uszkodzić, bo ładnie pasuje do reszty Tak przy okazji - wrzuciłem na początek (Lamy Al-star) firmowy nabój z niebieskim atramentem - nie wiem czy to kwestia starego atramentu, czy niewłaściwego leżakowania - wystarczy pół dnia niepisania i pierwsze kilka linijek jest wyraźnie ciemniejsze niż pozostałe. Właściwie mam wrażenie, że atrament "zlepia" nieco spływak i stalówkę - przy pisaniu (moment przykładania i odrywania stalówki od papieru) daje się słyszeć takie... no nie wiem... krótkie i niezbyt głośne "klikanio-mlaskanie"?... Możliwe to, miał ktoś coś podobnego? Normalne i się nie przejmować? Czy to już ten etap choroby z którym nawet na forum nie powinno się ujawniać ;P?
  10. Lamy AL-star Black Kupione w czwartek z konwerterem, w piątek wymiana stalówki, dopiero dzisiaj jest szansa żeby dokładnie obejrzeć i popisać. Początkowo była EF'ka (bo niby drobne literki człowiek pisze), ale okazała się zbyt cienka, więc F zostało. Z rozpędu wrzuciłem nabój który był w zestawie, niebieski, ale nie zostanę fanem tego koloru
  11. Mam M i BB, w obu naboje Pelikana sprawują się świetnie.
  12. Moje, bywało, wstyd przyznać - w czasach młodości, bujało się kieszeni plecaka bez żadnej ochrony... Chociaż mam chyba genetyczną dbałość o pewne przedmioty I gdyby był Internet, to nie sprawdzałbym czy "okienko" podglądu stanu atramentu to ma się chować w skuwce czy jednak nie... Boli mnie do dzisiaj, pomimo atłasów na których spoczywało kiedy poziom oleju w głowie osiągnął odpowiedni poziom :/ Fajne piórko, dla mnie po prostu fetysz z dzieciństwa. Kolekcji nie mam, więc raduje mnie niebywale... Chyba się za bardzo rozpisałem, wybaczcie, ale emocje, wspomnienia... ehhh
  13. Mam je 20 lat, wcześniej jakieś 20 pisała nim mama
  14. Mam takie od 20 lat, akurat wczoraj zatankowałem i popisałem. Nie wiem jak z klasą, chociaż to już piter22 określił, ale pisze się świetnie i mimo intensywnego używania przez ponad dekadę żadnych kruchości nie dostrzegłem. Jest niewielkie pęknięcie na skuwce bo prawdopodobnie kiedyś za mocno "się wcisnęła".
×
×
  • Utwórz nowe...